skip to main | skip to sidebar

Kątem oka

12 sierpnia 2011

Kolejni politycy zamykają internet

Kolejni politycy chcą zamykać internet. Dziś jest to David Cameron, który chce odcinać Brytyjczyków między innymi od Facebooka i Twittera, jeśli będą one wykorzystywane do łamania prawa.

Okazuje się, że kolejnym współwinnym zamieszek z ostatnich dni jest kanadyjska firma RIM – producent telefonów BlackBerry – za istnienie BlackBerry Messenger – programu służącego do bezpiecznego komunikowania się za pomocą telefonów komórkowych. Podobno większość londyńskiej młodzieży biorącej udział w ulicznych walkach korzystała właśnie z tego rozwiązania, a Scotland Yard był bezradny…

Politykom wydaje się, że blokowanie Internetu jest uniwersalną receptą na szczęście. W Polsce mieliśmy tym sposobem walczyć z hazardem i pedofilią. Francja jest o krok dalej – tam już teraz można być całkowicie odłączonym od sieci nawet za pozorne naruszenie praw autorskich. W Niemczech karzą za to, że haker złamie Twoje hasło do sieci bezprzewodowej…

W zasadzie są dwa możliwe finały: albo wygramy my, albo oni. Jeśli oni zdołają pod jakimkolwiek pozorem jeden raz złamać niezależność i neutralność sieci, to będą to robić częściej i częściej, i późniejsze protesty też zostaną wycięte, bo… zagrażają sieci. Sieci w tej postaci, w jakiej wyobrażają to sobie politycy.

I nie dajcie się omamić tym, że pornografia, ochrona nieletnich czy informacje o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa. Wyobraźcie sobie, że stoicie pod tamą usypaną z kamieni, a Cameron właśnie próbuje wyciągnąć z jej podstawy kamień. Pierwszy, drugi i kolejny. A za nim w kolejce do wyjmowania stoją premierzy i prezydenci innych krajów. Demokratycznych. Być może po raz ostatni demokratycznych.

Autor: Anonimowy o 02:20 0 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety: Cameron, internet

07 sierpnia 2011

Nam nie trzeba Bundeswehry…

… wystarczy duża burza w Warszawie.


Przez prawie pół godziny moi znajomi z Facebooka z całej Polski narzekali na brak polskich stacji telewizyjnych, zarówno tych odbieranych z satelity, jak i w kablówkach. Szybkie przeskanowanie wykazało, że rzeczywiście programy Cyfry+, Polsatu i TVN-u zaginęły w walce.
Powód tego zjawiska jest bardzo prosty, choć wkurzający. Ulewny deszcz, który zaczął padać w Warszawie mniej więcej koło 20:30 spowodował, że zamilkły tzw. dosyły satelitarne, czyli urządzenia wysyłające sygnał telewizyjny do satelitów nadawczych. Każdy nadawca wysyła swój sygnał samodzielnie, mimo tego, że są potem odbierane na różnych platformach cyfrowych. Stąd własny dosył ma Cyfra+ (na Ursynowie), Polsat (Targówek), TVN (Sadyba) czy TVP (słynne Woronicza). Pod powyższymi linkami możecie obejrzeć dokładnie miejsca, skąd nadawany jest sygnał każdego nadawcy.
Dlaczego nie zamilkła Telewizja Polska? Proste – mają największe anteny nadawcze, dzięki temu siła sygnału jest na tyle duża, że deszcz czy śnieg rzadko kiedy jest w stanie tak stłumić sygnał, by nie można było nic przesłać. Dlaczego pozostali nadawcy nie mogą zrobić tego samego? Jak nie wiadomo, o co chodzi…
Jedna rzecz mnie zastanawia. Na studiach uczono mnie, że przy prawidłowym zaprojektowaniu linku satelitarnego, maksymalny czas braku łączności nie powinien przekraczać 2-4 godzin. Rocznie! Obawiam się, że od tamtych, niesłusznych czasów, zmieniły się normy projektowania profesjonalnych systemów łączności satelitarnej :-(

Nieistniejące już satelitarne centrum nadawcze w Psarach

Autor: Anonimowy o 23:00 0 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety: pogoda, satelita, TVSAT

20 maja 2011

Roamingowy T-ekspat

Kilka lat temu rozmawiałem z pewnym  ekspatem zesłanym do  PTC i padło wówczas pytanie: czy Polacy nie jeżdżą co roku na wczasy do Chorwacji, by bardziej im zależało na tanim wakacyjnym roamingu, niż na mniejszych opłatach w kraju? Było to jeszcze przed wprowadzeniem euroroamingu, gdy minuta rozmowy kosztowała 4-6 zł, a w Chorwacji jeszcze więcej.
Dziś, po konferencji prasowej i wysłaniu materiału do drukarni (w dwie godziny  po terminie :-),  przypomniała mi właśnie się ta rozmowa.  Bo jakby się nie podniecać różowawą literką „T”, to z realnych rzeczy, jakie obiecał dziś prezes Rakovski, został właśnie roaming.
I ten moment refleksji pozwolił mi na zrozumienie, że polityka T-Mobile przez te lata się nie zmieniła. Że nie ma porządnej oferty krajowej, że klientów będzie kupować się iPhonem i Androidem, a nie taryfą. Zresztą – tak przy okazji – w naszym kraju zawsze tak było, a wszelakimi optymalizatorami taryfowymi interesował się znikomy procent społeczeństwa.
Jeszcze jedna rzecz związana z T-ekspatami: prawie każdy z nich po przyjeździe zauważał, że w Polsce powszechna jest taryfikacja sekundowa. I standardowe pytanie brzmiało – a czemu nie „normalnie”: 60/1?
Ponieważ pierwszą część planu udało się ekspatom  wprowadzić, mam dziwne wrażenie, że drugą jego częścią będzie właśnie zaliczanie pierwszej minuty w całości, a dopiero potem taktowanie sekundowe. I powiem całkiem szczerze – chciałbym się mylić.
Autor: Maciej o 00:33 2 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety: roaming, T-Mobile

25 kwietnia 2011

O Tempora...

Czasy się zmieniają. Kiedyś posiadanie jakiejkolwiek strony internetowej wiązało się z wiedzą, nieomal tajemną. Potem ktoś wymyślił blogi i życie stało się prostsze. Dziś... Dziś próbuje popełnić ten wpis przy użyciu specjalnej aplikacji dla iPhone'a.
Zobaczmy, co mi z tego wyjdzie :-)
Wszystkiego Mokrego!

Autor: Maciej o 09:55 0 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

22 kwietnia 2011

ORANGE: Miś wiecznie żywy

Po raz pierwszy od kilku lat zajrzałem do salonu Orange jako klient. Tak szczerze, to chyba do salonu ze znaczkiem Orange po raz pierwszy - ostatnie, co pamiętam, to jeszcze salon Idei, znajdujący się dokładnie w tym samym miejscu.
I co? I nic. Przez te lata nic się nie zmieniło. Oczywiście zmienił się wygląd, zmienili się ludzie. Ale pozostał Duch. Duch kultury korporacyjnej. 
Duch mówi, żeby klienta rąbać jak tylko się da. Ponieważ troszkę się spieszyłem, więc nie pozwoliłem obsłudze na rozwinięcie się w charakterze Pinokia, ale odnotowałem, że próbowano mi wcisnąć abonament zamiast prepaida, "bo taniej". 
Po to, abym mógł zostawić w salonie całe 20 zł (słownie dwadzieścia złotych), obsługująca mnie osoba stukała w klawisze przez mniej więcej 3 minuty. Następnie wydrukowała 3 kartki A4, z jedną z nich musiałem udać się do kasy, gdzie... Gdzie kasjerka, przy użyciu kalkulatora przez kolejne 3 minuty pieczołowicie zliczała zapłacone kwity. Kartka A4, którą miałem podać kasjerce oczywiście nie mieści się w szufladootwór typu PKP do komunikacji petent-urzędnik. Niezrażony tym wcisnąłem go krótszym bokiem, gniotąc niemiłosiernie, co wywołało nieomal grymas bólu na twarzy kasjerki. Na szczęście pieniądze się tam zmieściły, a podstemplowaną kartkę dostałem z powrotem tym samym szufladootworem, ale złożoną na pół (widać doświadczenie zawodowe albo skutek szkoleń i treningów z zakresu obsługi klienta :-).
A przy sąsiednim stanowisku (w końcu miałem trochę czasu, żeby popodsłuchiwać i popodpatrywać) okazało się, że klient z problemem - jeśli nie jest Klientem Bez Krawata, nic nie załatwi. Dopiero zdjęcie krawata spowodowało jakiekolwiek zainteresowanie problemem. Ale nie samym klientem.
Autor: Maciej o 11:07 0 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

14 kwietnia 2011

Blupill czyli matrix

Pamiętacie film "Matrix"? W jednej z decydujących scen filmu główny bohater słyszy takie słowa:
"Jeśli weźmiesz niebieską pigułkę, obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz, w co zechcesz. Czerwoną - zostaniesz w krainie czarów i pokażę Ci, dokąd prowadzi królicza nora".
Odnoszę wrażenie, że twórcy projektu blupill, od dziś zwanego KillBill, wzięli właśnie niebieskie pigułki i żyją w stworzonym przez siebie Matriksie. Dzisiejsze spotkanie zostało zapowiedziane jako zamknięte wydarzenie, dla wybranych dziennikarzy i blogerów, a miejsce spotkania trzymane jest w tajemnicy. Aha, i jeszcze "spotkanie o którym będzie głośno, nie tylko w Polsce".
Praktycznie dowiedzieliśmy się tyle, że usługę optymalizacji uruchomiono również dla kart przedpłaconych. Wszystkie inne poruszane kwestie "są w przygotowaniu" ale... są tajne. Jawne jest tylko to, że mafia operatorów dybie na biedny start-up.
Jedno, co trzeba przyznać, to że lider (chyba) projektu, Sebastian Barylski, albo ma olbrzymie wrodzone umiejętności, albo przeszedł naprawdę dobre szkolenie, bo swoją opowieścią, narracją i sposobem budzenia emocji przypomniał mi stare, znane spotkania amwayowskie, obecnie zastąpione konferencjami Steva Jobsa.
Nic więc dziwnego, że fanbojom tajemnicze wydarzenie się podobało :-)
Autor: Maciej o 20:34 1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety: blupill, killbill

25 marca 2011

Kurs Jobsa



Wielebny raczył wyznaczyć kurs dolara amerykańskiego względem polskiej złotówki. W zależności od widzimusię, przebitka wynosi od 17 do 32%.


Przypomnijmy, że Wielebny każdorazowo ustala kurs w momencie wejścia nowego świetlanego produktu na lokalny rynek, a kurs ten się już nie zmieni (chyba :-). Tu skalkulowałem ceny nowego, genialnego iPada2 w stosunku do cen w Hameryce.

W każdym razie przebitka 32% jest niezła, i chyba w ostatnich kilku latach najwyższa.

Autor: Maciej o 13:05 4 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Archiwum bloga

  • ▼  2014 (3)
    • ▼  listopada (2)
      • Była sobie aplikacja na androida - Mobile WiFi. Na...
      • Kolejowe wybory
    • ►  października (1)
  • ►  2013 (6)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2012 (21)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2011 (21)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (6)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2010 (18)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (6)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2009 (4)
    • ►  grudnia (4)
  • ►  2008 (6)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
statystyka

Wiadomości telco

Ładuję...