17 grudnia 2009

Podobno sukces

W grze o tzw. ustawę hazardową internauci odnieśli "pewien" sukces. Dziś Michał Boni poinformował, że blokowaniu będą podlegać strony do uprawiania hazardu, phisingowe oraz zawierające pornografię dziecięcą.
W praktyce zwycięża tzw. wariant nr 2. O szczegółach posłuchajcie tu:


Pełny zapis audio konferencji na stronie Premiera.

16 grudnia 2009

Orwell się pomylił

Sześćdziesiąt lat temu, George Orwell pisząc 1984 pomylił się. Ale, na szczęście dla jego wielbicieli, tylko w chronologii. Wielki Brat powstaje nie w 1984 roku, a 25 lat później - w 2009.
O polskiej "ustawie o zmianie ustawy" oraz o pewnym specyficznym rozporządzeniu ds. śledzenia posiadaczy telefonów komórkowych już wiecie. Podobna akcja działa się w mijającym roku w Niemczech, a Sarkoziemu szczęśliwie udało się przepchnąć ustawę o odcinaniu internautów od sieci. Komisja Europejska zafundowała nam Pakiet Telekomunikacyjny, którego skutki będziemy stopniowo poznawać na własnej skórze czy raczej ekranie.
Tymczasem Wielki Brat przenosi się za ocean, a dokładniej za dwa oceany. Rząd australijski wprowadza "filtr internetowy". Co prawda, wybrali sobie kiepski termin, bo ich ustawa ma zostać wprowadzona krótko przed przyszłorocznymi wyborami.
Tak się zastanawiam... Może - jeśli nasza sytuacja będzie się rozwijać akurat w tym samym kierunku, zorganizować grupę anty-wsparcia w sprawie najbliższych wyborów. Bo te prawdziwe, parlamentarne, będą dopiero za dwa lata.

Aktualizacja 17:40

13 grudnia 2009

Prawo europejskie a majątkowe prawa autorskie

Ciekawy przypadek znalazłem w SATKurierze. Właścicielka brytyjskiego pubu kupiła prawa do odtwarzania meczy Premiere League na odbiornikach TV nie w brytyjskim BSkyB, a w Greek Nova TV.
Dlaczego? Jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Grecy zażyczyli sobie 890 euro rocznie, a Anglicy... 6000 funtów.
Po tym, jak brytyjskie sądy przychyliły się do wniosków brytyjskiego nadawcy, sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. W grę wchodzi implementacja Dyrektywy 93/83/EEC, zakładającej transgraniczną swobodę emisji satelitarnych (i zrównanie ich z innymi emisjami).
Tak przy okazji, zacząłem się zastanawiać, czy tej dyrektywy nie można użyć dla zahamowania rosnącego apetytu różnych ZAiKS-ów na opłaty za odbiorniki radiowe i TV w tzw. miejscach publicznych.

12 grudnia 2009

27 czerwca 2008

Back to the '80 part II

No i byliśmy ;-) Chorzowski koncert the Police nie mógł odbyć się bez nas ;-)
Było nieźle, choć nie rewelacyjnie, ale czytając relacje z koncertu należy sie w 101 % zgodzić ze stwierdzeniem, że "trudno spodziewać się po trójce starszych już facetów, żeby po tej trasie nie byli już zmęczeni".
No i tradycyjnie trochę nagrań, made by Maciej :-)










Chyba po raz pierwszy byłem na koncercie, który miał rozpocząć się o 21:00, a rozpoczął się... o 21:00 z dokładnością do kilku sekund.

I jeszcze jedno. Jako support robił zespół Counting Crows. Przyznam się szczerze, że nic mi to nie mówiło, aż do tego utworu:



Ehhh....

01 czerwca 2008

Wielkie Otwarcie

Późno bo późno, ale sezon rowerowy 2008 uważam za otwarty :-)

Na razie lekka rozgrzewka: 17,5 km, średnia prędkość 13,2 km/h, maksymalna 31 km/h ;-)



Map created by EveryTrail:Share GPS tracks

04 maja 2008

Zabłąkani Indianie


Początkowo miało być o tym - 1931 gitarzystów pobiło we Wrocławiu rekord świata w grze Hey Joe Jimmiego Hendriksa. Jednak było mokro i zimno, nagrania nie wyszły, a cała Majówka A.D. 2008 wydawała się być... zimna i mokra :-) Ale następnego dnia było i słonecznie i ciepło, wybraliśmy się więc kilkadziesiąt kilometrów dalej. W góry. Okazało się, że w bardzo odległe góry :-)

Na zamku w Książu odbywał się Festiwal Kwiatów i Sztuki. Przed wejściem tłum, ścisk, stragany, jednym słowem odpust po polsku. W środku kwiaty. Dużo kwiatów :-) Niektóre reprezentowały średni poziom kwiaciarni w Wólce Górnej, jednak były też takie wiązanki, które rzeczywiście potrafiły przyciągnąć oko. Na uwagę zasługiwały drzewka bonzai - poświęcona im była cała sala i tu część osób (w tym i ja) spędziła nieco więcej czasu.

Po wyjściu, idąc w stronę parkingu, napotkaliśmy na Indian. Wyglądali na prawdziwych, może nieco zagubionych - w końcu co Indianie z Ameryki Południowej mają do roboty w Górach Wałbrzyskich?? Okazało się jednak, że mają - pracę zarobkową :-) Nie wiem, czy mają stosowne zezwolenie z Wojewódzkiego Urzędu Pracy, jednak dali koncert, może nie bardzo ambitny, ale przyciągający uwagę spacerujących.






Okazuje się, że Indianie nie zabłąkali się tam przypadkowo - po prostu osiedli tu na stałe. Są dowody - występ sprzed trzech lat :-)